W najbliższym czasie po raz kolejny powinniśmy się spodziewać obniżek stóp procentowych. Przecież już w grudniu kilkoro członków Rady Polityki Pieniężnej było za ich obniżeniem. Jednak dziś chciałbym wam pokazać coś nieco innego. Mianowicie koszt moich kredytów.
Oto kredyt hipoteczny:
A to kredyt studencki:
Jak więc widać, oprocentowanie tego pierwszego to obecnie 3,13% a drugiego jedynie 2,12%. Zarówno pierwszy jak i drugi są dofinansowane z budżetu. Pierwszy został zaciągnięty w programie Rodzina na Swoim, o czym pisałem w artykule
Kupiłem mieszkanie - 10 powodów dlaczego. Drugi opisywałem w artykule
Kredyt oprocentowany niżej, niż wynosi inflacja. Nieźle, prawda?
Co ciekawe, porównajmy to z kontem w BGŻ Optima, o którym pisałem niedawno w poście
77 zł gratis. Standardowo mamy tam 5,8% przed uwzględnieniem podatku czyli około 4,7% netto. Więcej, niż w obu przypadkach.
Co to oznacza? Ano jedną rzecz: pod żadnym pozorem nie powinienem spłacać tych zobowiązań! Kredyt studencki spłacam normalnie przez cały okres, kredyt hipoteczny normalnie przez 8 lat a ewentualnie później myślę o wcześniejszej spłacie. Weźmy taki oto przykład:
Dostaję nagle 100 000 złotych i mogę spłacić kredyt lub umieścić te pieniądze na rachunku oszczędnościowym. Koszt kredytu to 3,13% rocznie, zysk z lokaty to 4,7% rocznie. Blisko 1,5% zysku na czysto to 1 500 złotych, 150 złotych miesięcznie. Codziennie jedno piwo w przeciętnym pubie.
Kredyty są drogie? Bzdura! :)