Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tajlandia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tajlandia. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 15 maja 2012

Ceny w Tajlandii

Jakiś czas temu opisywałem wam ceny w Mołdawii, wspominałem też w postach o cenach w Macedonii czy na Malcie. W najbliższym czasie planuję króciutką wizytę w Czechach więc prawdopodobnie powstanie też artykuł o tym, jakie są ceny w Czechach. Dziś jednak post na który długo osobiście czekałem. Jednym z czytywanych przeze mnie dość intensywne blogów jest ten, który pisze Maciej Klimowicz - jest to skokwbokblog.com który prawdopodobnie wiele osób z tu bywających już zna, pozostałym gorąco polecam. Jakiś czas temu poprosiłem Macieja o pomoc w przygotowaniu tego posta - mianowicie chodziło mi o aktualne ceny w Tajlandii. Mieszka on w Bangkoku - więc możliwe, że na prowincji niektóre ceny są niższe, inne wyższe, ale dla rozeznania te podane poniżej są bardzo wartościowe.

W Tajlandii płacimy Bahtami (w Polsce mówi się również czasem: Bat) który aktualnie kosztuje około 10-11 groszy. Dla ułatwienia można więc podzielić ceny w Bahtach podane poniżej i będziemy mieć aktualne ceny w złotówkach. Jak się okaże - czasem są one sporo niższe niż u nas, czasem zaś sporo wyższe. Oto lista cen którą otrzymałem od Macieja:
Źródło: http://media.lunch.com

Piwo najtańsze – 35B za 0,33
Whiskey lokalna - 100B za małą butelkę, chyba 200ml.
Źródło: http://photos.igougo.com
Wino najtańsze – około 300B
Papierosy najtańsze +/- 40B
Papierosy normalna cena – 55-80 B
Gazeta lokalna – angielskojęzyczna 30-40B
Jajka – 35-45B za 10 sztuk
Masło - +/- 100 B
Mleko – 40B za 1l
Chleb – 20-40B – pieczywo tostowe
Jabłka – nie często spotykane, to owoc egzotyczny i przez to drogi. Ponad 100B za kg.
Pomidory – Przeważnie małe i nieciekawe – około 25-30B za kg
Ryż – Ryż kupuję gotowany, na ulicy – 10B za około 200g
Makaron – 70-90B za 0,5 kg spaghetti
Batonik – Snickers – 30B
Herbata – około 40-50B
Banany – około 20B za 1 Kkg
Filet z kurczaka kg - <100 za 1kg
Ser żółty – >200B.
Coca-cola – 25B za 1L
Sok 1l – 50-80B za 1l
Woda mineralna 1,5l – 15B za 1L, tylko niegazowana
Miód -100B za litr
Dzwonka łososia – +/- 300B za 1kg

Arbuz – 25-40B za pół

W kolejnej części pytałem Macieja o ceny w restauracjach i jego odpowiedź poprzedził komentarz:

"Pytanie co to jest restauracja – uliczna knajpa gdzie zjeść można za 40-50B, knajpa pod dachem gdzie ceny skaczą do powiedzmy 100, tania restauracja sieciowa (200-300 za posiłek), restauracja serwująca zachodnią kuchnię i bardziej wyszukane dania (+/1500B za osobę) czy restauracje ekskluzywne (1000 +++ od osoby bez napojów)."

Czyli różnice w cenach mogą być tu o wiele większe niż w naszym kraju. Spróbujmy jednak zobaczyć, jak ceny w Tajlandii wyglądają z punktu widzenia klienta restauracji:
 
Piwo – 70-120B
Pizza – 250B
Frytki – 50B
Zupa – od B w ulicznej knajpie do XXXX w ekskluzywnej restauracji
Posiłek dla jednej osoby – Od 40-50B na ulicy do XXXXX w ekskluzywnej knajpie
Coca-cola – 30B
herbata – 20B – przykładowo zielona herbata w japońskiej sieciówce
Kawa – 20B w kawiarni ulicznej, 100 w Starbucks
Set Menu w Knajpie japońskiej (mięso, ryż, zupa, dodatki) – 200B
Big Mac – 120B

Na podstawie powyższych informacji upada więc mit, że Tajlandia jest bardzo tanim krajem. Jednak należy pamiętać, że przedstawione ceny w Tajlandii dotyczą Bangkoku. W mniejszych miejscowościach czy na prowincji zarówno koszty życia, posiłku w restauracji czy wynajmu mieszkania powinny być korzystniejsze dla turystów czy osób zainteresowanych relokacją. 

Interesują Cię w innych krajach? Sprawdź te strony!
Ceny w Mołdawii
Ceny w Czechach 

sobota, 28 stycznia 2012

Definicja geoarbitrażu część 2: skąd wzięła się nazwa?

Skąd wzięła się nazwa geoarbitrażu? Na początku wypadałoby opisać czym jest sam arbitraż - ale jest to pojęcie bardzo szerokie i ma wiele znaczeń. Jest arbitraż sportowy - czyli bardzo upraszczając sędziowanie, jest arbitraż w prawie - będący metodą rozwiązywania sporów. Jest również kilka innych definicji, nas jednak będzie interesowało to pojęcie ujęte od strony ekonomii, bankowości i finansów.

Najczęściej arbitraż jest rozumiany jako jednoczesna transakcja zakupu i sprzedaży czegoś wartościowego od dwóch stron. Zakup jest po niższej cenie, sprzedaż po wyższej - osiągany jest więc zysk dzięki posiadanej wiedzy o różnicach cen. Często arbitraż stosowany jest między różnymi rynkami (Polska - zagranica, Europa - Stany Zjednoczone). Przedmiotem obrotu w tego typu transakcjach są najczęściej waluty czy akcje. Arbitraż jest też wykorzystywany w okresie bliskiego terminu zapadalności kontraktów terminowych - różnica w wartości akcji i kontraktów terminowych na akcje lub indeksy giełdowe może przynosić zysk. Najważniejsze jest więc zauważenie różnicy między różnymi rynkami oraz dokonanie transakcji - często natychmiastowo, ponieważ rynek bardzo szybko wyłapuje obecnie takie różnice (dzięki zaawansowanym modelom ekonomicznym).

Geoarbitraż rozumiany w ten sposób powinien więc przynosić zysk. Przynosi go w postaci oszczędności. Jak napisałem w poście "Definicja geoarbitrażu" polega on na wykorzystaniu różnicy cen na różnych rynkach. Oczywiście ceny różnych dóbr i usług w różnych krajach, a nawet w ramach samych państw (krajowy przykład podałem tu). Inne są ceny życia na Islandii, inne w Polsce a jeszcze inne w Indiach. Nie zmieniając swojego poziomu dochodów a zmieniając miejsce pobytu na tańsze możemy odczuć znaczną poprawę stanu naszych finansów. Podam jeszcze jeden przykład: koszt wynajęcia kawalerki w Warszawie to około 1500zł. Jeśli doliczymy opłaty (czynsz, woda, prąd, gaz, ubezpieczenie i inne) kwota ta pewnie wyniesie około 2000zł. Przyjmijmy, że jest to około 450 euro (różnie w zależności od kursu). Wybierzmy sobie więc dziś Tajlandię: cena wynajmu kawalerki to około 100-200 euro miesięcznie. Załóżmy, że z opłatami i za nieco lepsze mieszkanie zapłacimy 300 euro miesięcznie. 150 euro miesięcznie zostaje na czysto. Nie jest źle. A tyle akurat kosztowałoby nas miesięczne wyżywienie w Tajlandii.

Powiedzmy więc, że zarabiamy w Polsce 4000zł. Połowa idzie na mieszkanie a połowa na jedzenie i rozrywki. Zarabiając tyle samo a mieszkając w Tajlandii mamy opłacone mieszkanie, mamy wyżywienie i zostaje nam 2000zł na rozrywki (za te same dwa tysiące w kraju musimy jeszcze przez miesiąc jeść...). I tak wygląda właśnie praktyczne podliczenie arbitrażu miejsca zamieszkania.

poniedziałek, 23 stycznia 2012

Jak przeżyć za 15zł dziennie?

Oglądałem nie dawno program w telewizji pokazujący, jak typowi Brytyjczycy próbują żyć w Tajlandii. Niestety nie pamiętam nazwy programu, a i nadawano go dosyć późno - szkoda więc, że jej nie zapisałem. Krótko mówiąc, osoby te - grupa sześciu osób - musiała wyżyć jak typowy Taj wynajmując domek, żyjąc jak Tajowie i tak też zarabiając. Koszt wynajmu domu wynosił 450THB (niecałe 50zł) a za cały dzień harówki dostali łącznie 900THB (około 95zł). I to wszystko dla sześciu osób! Czyli dniówka wyniosła 150THB, 16zł, szesnaście złotych za cały dzień ciężkiej pracy przy zbiorze ryżu!

Ale nie to jest istotą tego postu. Chodzi mi o drugą stronę - o ceny. Skoro udało im się wynająć domek w tej cenie, i ciężko, bo ciężko, ale wyżyć - to jak to się ma do idei geoarbitrażu? Załóżmy, że nieco lepszy domek (może być i mniejszy) wynajmują 2 osoby  (załóżmy, że jest to para) za 500THB. Załóżmy też, że te dwie osoby chcą sobie pojeść jak paniska i za kolejne 500THB jedzą, piją, kupują środki higieny osobistej i inne rzeczy. Daje to łącznie 30 000THB miesięcznie, czyli około 3200zł miesięcznie, 1600zł na osobę. Dwie osoby, a i 6 osób ledwo bo ledwo, ale dawało radę. Na jednym z blogów o Tajlandii pewien polak pisze, że przeżywa za 20 000 - 25 000THB w Bangkoku, w tym wydaje 9 000 THB na mieszkanie... Czyli za 3500zł spokojnie też da się wyżyć w dwie osoby. Taką kwotę miesięcznie da 700 000zł na lokacie albo wynajem mieszkania w Warszawie. Taką kwotę może dać jedno czy dwa zlecenia które w Polsce wykonuje się o wiele drożej niż w Tajlandii - np. grafika internetowa, pisanie wniosków lub analizy finansowe. W końcu taką kwotę można też i zarobić na blogu, najlepiej anglojęzyczny.

środa, 30 listopada 2011

Ile potrzeba pieniędzy?

To jest w sumie jedno z najważniejszych pytań i nie ma na nie jednoznacznej odpowiedzi. Dość często pojawia się kwota 500 $ miesięczne dla takich krajów jak Argentyna czy Tajlandia. Gdzieś na blogu chłopaków z Break da cycle czytałem, że można żyć na w miarę dobrym poziomie za 1500zł na Filipinach. Maciek z skokwbokblog.pl pisał o 2000-2500zł na życie w Bangkoku. Moi znajomi uczestniczący w wolontariacie żyją za 150 euro miesięcznie na bałkanach - ale mają zapewniony dach nad głową i kwota ta wystarcza jedynie na podstawowe rzeczy i nieco niższy poziom życia niż w Polsce.

Można więc przyjąć, że minimum na jako takie życie za granicą to 1500zł ale oczywiście im więcej tym standard życia wyższy i większe możliwości podróżowania, zwiedzania i tak dalej. Powiedzmy, że kwota taka wynosi 2000zł + 500zł miesięcznie gromadzone jako zapas na niespodziewane sytuacje. 2500zł miesięcznie to kwota nieco niższa niż średnia pensja krajowa w Polsce.

Mając zainwestowane 100 000zł na lokacie dającej 2,5% rocznie powyżej inflacji potrzebujemy więc dość sporej kwoty 1,2mln złotych na lokatach by móc się spokojnie relokować.Warto więc zadbać o uzyskanie albo wyższej stopy zwrotu - przy 10% rocznie powyżej stopy inflacji potrzeba nam już "tylko" 300 000zł, lub postarać się o jakieś niezależne od naszej pracy źródła dochodów - ale o tym to już w innym poście.