Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bitcoin. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bitcoin. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 16 marca 2014

PLNCoin, czyli polski Bitcoin

Jak pewnie wiecie, nie jestem gorącym zwolennikiem Bitcoina. W moim przypadku jest on zupełnie nieprzydatny i traktuję go jako narzędzie czystej spekulacji. Chociaż nie przeczę, można było na nim całkiem nieźle zarobić - narodziła się wręcz nowa branża.

Co ważne, coraz popularniejsze stają się nowe kryptowaluty. Jedną z nich jest ta islandzka - połowę wartości wszystkich pieniędzy otrzymają mieszkańcy tego kraju. Cóż - nie dziwi mnie więc to, że również i nasz kraj w końcu stał się kolebką nowej kryptowaluty. Chodzi oczywiście o PLNCoin.

Jej twórcy na początek zdecydowali się na zaoferowanie nam 100 bezpłatnych PLNCoinów oraz 30 PLNCoinów za zaproszenie znajomego. Co ważne, wystarczy jedynie podanie loginu, hasła i adresu mailowego. Czy warto? Zobaczymy. Nie jestem gorącym zwolennikiem, ale gdyby w przyszłości jeden PLNCoin wartbył 10 złotych, szkoda by było nie skorzystać z takiej opcji ;)

Jeśli chcesz wziąć udział w tym eksperymencie, zarejestruj się klikając w poniższy link:

niedziela, 7 lipca 2013

Złoto nie świeci już tak mocno

Złoto to w ostatnich latach świetny temat na prognozy i świetny (?) sposób na inwestowanie. Warto wspomnieć chociażby o prognozach, w których złoto przekraczało cenę 2000, 5000 czy nawet 10 000 dolarów za uncję! Przyjrzyjmy się jednak temu, jak to wygląda faktycznie. Ten wykres przedstawia cenę złota w złotówkach, za ostatni rok:

Źródło: mennicawroclawska.pl

Jakiś czas temu pisałem w artykule pod tytułem "Masturbacja ceną złota" dość niewybrednie na temat prognoz ceny złota. Zdecydowanie krytykowałem inwestycje w ten kruszec i zdecydowanie krytykować będę dalej, podobnie jak to jest w przypadku Bitcoinów. Wydarzenia z ostatnich kilku miesięcy wyraźnie wskazują na to, że prognozy pewnego wzrostu lub spadku na jakimkolwiek instrumencie finansowym są czystym wróżeniem z fusów, które przeważnie nie ma żadnych podstaw. Dlatego też zdecydowałem się jakiś czas temu na ogłoszenie oficjalnie, że moim zdaniem złoto osiągnie kiedyś cenę "pierdyliarda dolarów za uncję". 

W moim przekonaniu złoto sprawdza się jedynie w urządzeniach, biżuterii i numizmatach. Osobiście nie uważam, że inwestowanie w złoto jest faktycznym inwestowaniem. Dla mnie to w dalszym ciągu jedynie spekulacja, co idealnie udowadnia to tak dramatyczny spadek ceny złota. Podobnie zresztą, jak to miało miejsce w przypadku wirtualnej waluty o której ostatnio jest tak głośno.

Sposobów na pomnażanie własnych pieniędzy jest całe mnóstwo, dlatego każdy z nas powinien samodzielnie wybrać te rozwiązania, które mu pasują. jeśli ktoś wierzy, że ceny w Czechach dalej będą stały w miejscu, a korona będzie się umacniała wobec złotówki - może warto kupić trochę koron czeskich? Albo kilka hektarów ziemi, skoro prognozujemy wzrost cen żywności? Ale czy na pewno warto interesować się produktami, na których zarabia się jedynie spekulując? Takimi dla mnie są właśnie złoto i Bitcoin. I choć złoto ma jeszcze inne zastosowania, to w ostatnich latach spekulanci zdecydowanie się zatracili. Ciekawe, kiedy nastanie moda na inwestowanie w paciorki i muszelki.

Podsumowaniem niech będzie komentarz jednego z czytelników tego bloga pod innym postem, który napisał:

"Ciesz się, że nie kupowałeś złota w dostawie terminowej (dostawa za dwa miesiące, płatność dzisiaj) :)"

Dobre podsumowanie, Rafał! 

piątek, 10 maja 2013

Bitcoin? Dalej jestem na nie.

Ostatnie miesiące to zdecydowanie czas "wirtualnej waluty". Przed napompowaniem gigantycznej bańki udało mi się napisać post krytyczny wobec tego narzędzia. Post w dużej mierze się sprawdził, jednak obstawiałem wcześniejsze pęknięcie bańki. Tak się jednak nie stało.

Źródło: digitaltrends.com

Bitcoin może być przydatnym narzędziem do przesyłania pieniędzy. Może, ale nie musi. Podobnie jak koperta służy do przekazania dokumentów, tak i Bitcoin to jedynie narzędzie, które może spełniać swoje zadanie dobrze. Jednak ilość osób, które z tego narzędzia korzystać będą, nie powinna w mojej ocenie być wielka. Jeśli mogę zapłacić za zakupy w sieci kartą kredytową czy przelewem to po co męczyć się z BTC? No, chyba, że wysyłam pieniądze do Korei Północnej czy na Tuvalu. Ile osób dokonuje jednak takich transakcji? Niewiele.

Niestety BTC to bańka, która już pękła. Co nie oznacza, że nie powstanie kolejna. Zwróćcie uwagę, że wzrost BTC napędził media, co spowodowało jeszcze większy wzrost, co doprowadziło do większego poznania przez ludzi tego produktu i większego popytu. Była to samospełniająca się przepowiednia niesamowitych zysków. 100 USD za 1 BTC to jednak o wiele mniej, niż prognozowało wielu "Bitcoinowych guru". Jest to w mojej ocenie chwilowa moda, która polega jedynie na spekulacji. BTC nie wnosi nic nowego dla zdecydowanej większości ludzi, będzie więc miało swoją grupkę fanatyków, jak to się zawsze zdarza. Jednak raczej nie zostanie on oficjalnym środkiem płatniczym. Dla zwykłego Kowalskiego używanie BTC może być bardziej problematyczne niż chociażby przelew. Przeciętny Kowalski skorzysta z tego narzędzia pewnie nigdy.

Drogi czytelniku, jeśli jednak chcesz poznać bardziej optymistyczne opinie na temat Bitcoin - muszę Cię skierować na inną stronę. Satoshi.pl to blog, który opowiada o BTC w o wiele bardziej optymistycznym świetle ;)

sobota, 16 marca 2013

Bitcoin? Katastrofa przed nami

Raz na jakiś czas mam okazję rozmawiać z pewnym moim znajomym na tematy ekonomiczne. Ponieważ jest on gorącym zwolennikiem waluty Bitcoin - dziś specjalnie dla niego dedykuję swój wpis.

Czym są Bitcoiny? Jak informuje wikipedia:

"Bitcoin – cyfrowa waluta pierwotnie zaprojektowana w 2009 przez osobę o pseudonimie Satoshi Nakamoto[4]. Nazwa odnosi się także do używającego jej otwartoźródłowego oprogramowania oraz sieci peer-to-peer, którą formuje. „Bitmonety” mogą zostać zapisane na komputerze osobistym w formie pliku portfela lub przetrzymywane w prowadzonym przez osoby trzecie zewnętrznym serwisie zajmującym się przechowywaniem takich portfeli. W każdym z tych przypadków Bitcoiny mogą zostać przesłane do innej osoby przez Internet do dowolnego posiadacza adresu Bitcoin."

Pieniądze te nie podlegają żadnym regulacjom - dla niektórych to źle, dla niektórych dobrze. Nad tym nie chcę się dziś rozwodzić. Mój post spowodowany jest czym innym - wykresem, na który wpadłem wczoraj. Oto on:

Pokazane są tu fazy bańki na rynku inwestycyjnym. Na początku mamy fazę wzrostu (1), pierwszej sprzedaży (2) i następuje etap "pułapki na niedźwiedzie" - na której tracą osoby grające na zniżkę (3). W następnej kolejności pojawia się zainteresowanie mediów (4), entuzjazm (5), chciwość (6). Zaraz potem pojawiają się złudzenia (7) i katastrofa się rozpoczyna. Dlaczego o tym piszę? Bo zwróciłem uwagę na kurs Bitcoin podczas jednej z rozmów ze znajomym. Zwróćcie uwagę, jak on wygląda - na potrzeby tego tekstu oznaczyłem też kilka istotnych punktów.


Czy oba wykresy nie wydają się wam podobne? Najbardziej dziwi mnie wzrost ceny Bitcoin w ostatnim czasie - na przestrzeni trzech miesięcy kurs wzrósł o 200%! W ciągu roku wzrost wartości wyniósł blisko 1000%! Tysiąc procent! Czy Bitcoin coś produkuje? Nie.

Bitcoin jest tylko produktem, który spełnia potrzebę określonej grupy ludzi na świecie. Ludzi, którzy chcą dokonywać nierejestrowanych, natychmiastowych płatności których koszty są niskie. Opłacalne jest to między krajami - w poszczególnych państwach pomysł (moim zdaniem) jest słaby. Czy jednak popyt na Bitcoin utrzyma się w dalszym ciągu? Jeśli wartość moich inwestycji wzrosłaby tak gwałtownie, z pewnością ucieszyłbym się i przestraszył jednocześnie. Sprawa jest prosta: zyski bym realizował w tym momencie, jeśli nie jakiś czas temu. To samo moim zdaniem powinni rozważyć posiadacze wirtualnej waluty.

I uprzedzając pytania: jestem stronniczy, nie "inwestowałem" i nie zamierzam wchodzić na ten rynek z własnymi pieniędzmi. Nie trafia do mnie idea, choć ją rozumiem. Nie zmienia to jednak faktu, że upadek może być bolesny.