Serio, polskie drogi są wyśmienite. Ale żeby nie było za słodko i byśmy wszyscy się czuli lepiej to na początek trochę narzekania.
Oczywiście, polskie drogi są dziurawe. Nie mamy autostrad, samochodów na drogach jest tyle, ilu ludzi w gorący letni weekend w Zakopanem. W Kołbieli można spędzić kilkadziesiąt minut w korku bez większych problemów, tak samo jak w okolicach Piotrkowa Trybunalskiego. Wyjazd w piątek z Warszawy potrafi trwać dwie godziny a w Łodzi staram się nie jeździć więcej niż 50km/h i to nie ze względu na potencjalny mandat ale ze względu na najgorszą moim zdaniem jakość dróg w Polsce.
Narzekać można, ale ja jestem mile zaskoczony. W ciągu ostatniego tygodnia zrobiłem ponad 1500 kilometrów zahaczając między innymi o Lublin, Warszawę, Łódź, Wrocław czy Katowice. Jeździło mi się bardzo dobrze mimo, że kilka niedoróbek jeszcze jest. Jednak polskie drogi są już na wysokim poziomie. Pierwszy raz jechałem nowo oddaną autostradą A2 z Warszawy do Łodzi i jestem zachwycony! Czas przejazdu do Łodzi skrócił się o ponad godzinę. Około 100km można spokojnie jechać autostradą nie stojąc w korkach na dotychczasowej trasie.
Drugim bardzo miłym zaskoczeniem była obwodnica Opoczna. Już z kilka miesięcy nie jechałem tą trasą ale pamiętam, że obwodnica Opoczna była w budowie od dłuższego czasu. I co? Super! Nawierzchnia idealna (miejscami lepsza niż na A2, ale to ze względu na brak warstwy ścieralnej), bardzo dobre oznakowanie, bardzo mały ruch i żadnych problemów z wjazdem na tą obwodnicę. Jedzie się nią tak samo jak obwodnicą Kraśnika a tylko nieco gorzej niż obwodnicą Garwolina (no, ale tu mamy dwupasmówkę). Polskie drogi są coraz lepsze.
Pamiętam, jak kilka lat temu jeździłem do Czech. Jeśli wybieraliśmy się tam autokarem to ostatnich kilkadziesiąt kilometrów męczyliśmy się na kiepskich drogach i wjazd do Czech był dla amortyzatorów wszystkich pojazdów jak zimne piwko po ciężkiej pracy w upalny letni dzień. Drogi tam były świetne, u nas fatalne. A teraz? Drogi dojazdowe (tamte którymi jeżdżę) są odnowione w co najmniej tak wysokim standardzie jak w Czechach, różnica niezauważalna.
Autostrady. Polskie drogi tego typu są moim zdaniem budowane na wysokim poziomie. Nie miałem przyjemności jeździć po krajach zachodnich, jednak czeskie autostrady wydawały mi się gorszej jakości. Słowackie chyba też. W porównaniu z węgierską autostradą nasze są budowane na pewno w wyższym standardzie. Serbska autostrada to coś jak u nas trasa numer 1 która jest kiepskiej jakości ale za to ma dwa pasy w każdą stronę. Macedonia? Autostrada to dwa pasy dużo węższe niż u nas, pobocze o połowę mniejsze i zamiast pasu zieleni są betonowe bloczki które jeszcze zmniejszają optycznie trasę. Polskie drogi w porównaniu z tymi, które widziałem w wielu miejscach są bardzo dobre.
Nie zdziwię się, jeśli zaraz ktoś zacznie marudzić, że u niego na osiedlu droga wygląda jak dziurawy ser a do pracy 50km jedzie ze średnią prędkością 35km/h. Zgodzę się, że nie wszystko jest idealne ale jednak drogi mamy już na dobrym poziomie i zdecydowanie zauważam jego wzrost. Chociażby wiele miejscowości które dostało pieniądze z budżetu na zwykłe, gminne, kilkukilometrowe odcinki. Tylko to zdecydowanie poprawiło standard wielu dróg!
Podsumowując chciałbym tylko zaproponować jedno: jeśli narzekasz na polskie drogi to zrób sobie wakacje w Albanii, spojrzysz na nasz kraj z innego punktu widzenia i ucieszy cię niewielka koleina zamiast wielkiej dziury, ucieszy cię dwupasmówka mimo, że coś Ci w niej do tej pory nie odpowiadało. Będziesz zadowolony z każdego kilometra autostrady w naszym kraju. Polskie drogi w porównaniu z tym co było jeszcze kilka lat temu są wspaniałe i będzie coraz lepiej.
P.S. Powyższy teks nie był sponsorowany przez Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad ani przez żadne ministerstwo ;)
Blog opisujący jak zarabiać w Polsce i żyć jak w raju dzięki różnicom kosztów życia.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą autostrady. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą autostrady. Pokaż wszystkie posty
środa, 18 lipca 2012
środa, 11 lipca 2012
Z VATem czy bez VATu?
Sytuacja taka powtarza mi się co jakiś czas. Gdy zepsuje mi się samochód, potrzebuję coś naprawić czy kupić często mam nieprzyjemność prowadzić taki dialog:
- Ile płacę?
- 50zł
- Ok, proszę. Poproszę również fakturę, tu są dane.
- A, jak z fakturą to jeszcze do tego VAT!
Taka sytuacja zakrawa o wyłudzenie pieniędzy, a już na pewno jest to próba uniknięcia opodatkowania, co mi się jak najbardziej nie podoba. Oczywiście rozumiem, że dużo osób ma "swojego" mechanika który daje fakturę na części a robociznę robi na lewo i z taką sytuacją walczyć jest bardzo trudno. Jednak (nie jestem z Urzędu Skarbowego) jeśli przychodzę jako klient "z ulicy" i właściciel takiego zakładu "proponuje" mi dopłacenie podatku VAT do faktury - zdecydowanie zmieniam swoje podejście do takiej osoby.
Po pierwsze mając fakturę lub rachunek możemy reklamować usługę, jeśli okazała się wykonana nieprawidłowo. Jeśli na przykład mechanik źle naprawi nam samochód i spowoduje to większe uszkodzenia - bez faktury nic nie zdziałamy i możemy co najwyżej nasłać na taką osobę kontrolę skarbową. Po drugie, jeśli cena została ustalona na 50zł to o ile mi wiadomo cena powinna być kwotą brutto (chyba, że sprzedawca zaznaczy, że jest to kwota netto). W takim wypadku w 50zł powinien zawierać się już podatek.
Policzmy sobie, jak wygląda przychód przykładowego mechanika:
- 50zł bez podatku - 50zł do kieszeni
- 50zł + VAT = 50zł do kieszeni + 11,5 VAT, cena dla klienta 61,5zł
- 50zł z VAT = 40,65zł do kieszeni i 9,35zł VAT, cena dla klienta 50zł
Niby w każdym wariancie płacimy 50zł, ale czy jest to bez VAT czy z VAT sprawia, że jest to zdecydowana różnica w cenie i przychodzie takiej osoby. Na szczęście można w prosty sposób kontynuować tą rozmowę:
- Podał mi Pan cenę 50zł, dlaczego więc Pan ją podnosi? Nie powinno się tak robić.
- Faktycznie, nie powinno. Przepraszam
(powyższe dwie wypowiedzi to faktyczna, dzisiejsza rozmowa)
Ale przykładowy mechanik może odmówić obniżenia ceny, wtedy oczywiście możemy się kłócić mówiąc na przykład:
- Dlaczego podał mi Pan cenę 50zł a żąda Pan ode mnie wyższej kwoty? Nie zaznaczył Pan, że kwota za usługę jest kwotą netto w związku z czym jest ona kwotą brutto i taką kwotę mogę zapłacić. Tu są dane do faktury.
- Musi Pan zapłacić 61,5zł
- Rozumiem, że chciał Pan uniknąć zapłaty podatku od świadczonej usługi? W związku z powyższym zmuszony jestem poinformować o Pana działalności Urząd Kontroli Skarbowej.
Na szczęście nie musiałem jeszcze nigdy informować UKS bo przeważnie idzie się dogadać z takim mechanikiem. Możecie mieć mnie za chama lub buraka, bo chcę płacić VAT. Ale jeśli przykładowy mechanik pracuje 30 minut, bierze 50zł i woła ode mnie dodatkowe pieniądze za VAT - to mnie krew zalewa. I nie chodzi o o tych kilka złotych ale o chamstwo i bezczelność z jaką podchodzi się do mnie jako klienta. W przypadku pierwszej lepszej kontroli taki warsztat dostaje karę, a dlaczego akurat ja nie mógłbym być z UKS?
Z tego co zauważyłem to nie ma tego problemu na nieco większych stacjach, które i tak mają wszystko księgowane. Najgorzej jest w przydomowych czy rodzinnych firmach w małych miejscowościach.
Ale, żeby mechanicy nie czuli się pokrzywdzeni, paragon lub fakturę (w zależności czy koszt jest prywatny czy firmowy) biorę zawsze. W pizzerii - usługi gastronomiczne to kolejny drugi problem z podatkami, jednak tu nie ma problemu z podnoszeniem ceny ale z niewystawianiem rachunków - wystarczy się grzecznie upomnieć, a obsługa przeprosi i przyniesie paragon. W innych miejscach problemów tego typu jest mniej, jednak w każdej branży się one zdarzają. Najłatwiejszym sposobem na ten problem jest płacenie kartą - zostaje ślad i sprzedawca musi wystawić paragon lub nakombinować się przy unikaniu kilku złotych podatku.
No i na koniec jeszcze jedna kwestia. Udział szarej strefy w naszym PKB to około 25% (wikipedia). 1 522,7 mld złotych - tyle wyniósł nasz PKB w zeszłym roku. 25% z tej kwoty to ponad 380 miliardów złotych! Gdyby cała ta kwota była płacona legalnie i zawierała 23% podatku VAT to do budżetu wpłynęłoby dodatkowo 71 miliardów złotych. Jednym z droższych odcinków autostrady był odcinek Warszawa-Pruszków - około 60mln zł za kilometr. Za 71mld zł można by zbudować w Polsce prawie 1200km autostrady po tych cenach. Na 9 czerwca 2012 roku oddanych do użytku było w naszym kraju 1196,5km autostrad. Czyli w ciągu jednego roku można by teoretycznie rozpocząć budowę takiej samej ilości autostrad jakie już mamy. A wszystko przez głupich kilka złotych VATu których się uczepiłem.
- Ile płacę?
- 50zł
- Ok, proszę. Poproszę również fakturę, tu są dane.
- A, jak z fakturą to jeszcze do tego VAT!
Taka sytuacja zakrawa o wyłudzenie pieniędzy, a już na pewno jest to próba uniknięcia opodatkowania, co mi się jak najbardziej nie podoba. Oczywiście rozumiem, że dużo osób ma "swojego" mechanika który daje fakturę na części a robociznę robi na lewo i z taką sytuacją walczyć jest bardzo trudno. Jednak (nie jestem z Urzędu Skarbowego) jeśli przychodzę jako klient "z ulicy" i właściciel takiego zakładu "proponuje" mi dopłacenie podatku VAT do faktury - zdecydowanie zmieniam swoje podejście do takiej osoby.
Po pierwsze mając fakturę lub rachunek możemy reklamować usługę, jeśli okazała się wykonana nieprawidłowo. Jeśli na przykład mechanik źle naprawi nam samochód i spowoduje to większe uszkodzenia - bez faktury nic nie zdziałamy i możemy co najwyżej nasłać na taką osobę kontrolę skarbową. Po drugie, jeśli cena została ustalona na 50zł to o ile mi wiadomo cena powinna być kwotą brutto (chyba, że sprzedawca zaznaczy, że jest to kwota netto). W takim wypadku w 50zł powinien zawierać się już podatek.
Policzmy sobie, jak wygląda przychód przykładowego mechanika:
- 50zł bez podatku - 50zł do kieszeni
- 50zł + VAT = 50zł do kieszeni + 11,5 VAT, cena dla klienta 61,5zł
- 50zł z VAT = 40,65zł do kieszeni i 9,35zł VAT, cena dla klienta 50zł
Niby w każdym wariancie płacimy 50zł, ale czy jest to bez VAT czy z VAT sprawia, że jest to zdecydowana różnica w cenie i przychodzie takiej osoby. Na szczęście można w prosty sposób kontynuować tą rozmowę:
- Podał mi Pan cenę 50zł, dlaczego więc Pan ją podnosi? Nie powinno się tak robić.
- Faktycznie, nie powinno. Przepraszam
(powyższe dwie wypowiedzi to faktyczna, dzisiejsza rozmowa)
Ale przykładowy mechanik może odmówić obniżenia ceny, wtedy oczywiście możemy się kłócić mówiąc na przykład:
- Dlaczego podał mi Pan cenę 50zł a żąda Pan ode mnie wyższej kwoty? Nie zaznaczył Pan, że kwota za usługę jest kwotą netto w związku z czym jest ona kwotą brutto i taką kwotę mogę zapłacić. Tu są dane do faktury.
- Musi Pan zapłacić 61,5zł
- Rozumiem, że chciał Pan uniknąć zapłaty podatku od świadczonej usługi? W związku z powyższym zmuszony jestem poinformować o Pana działalności Urząd Kontroli Skarbowej.
Na szczęście nie musiałem jeszcze nigdy informować UKS bo przeważnie idzie się dogadać z takim mechanikiem. Możecie mieć mnie za chama lub buraka, bo chcę płacić VAT. Ale jeśli przykładowy mechanik pracuje 30 minut, bierze 50zł i woła ode mnie dodatkowe pieniądze za VAT - to mnie krew zalewa. I nie chodzi o o tych kilka złotych ale o chamstwo i bezczelność z jaką podchodzi się do mnie jako klienta. W przypadku pierwszej lepszej kontroli taki warsztat dostaje karę, a dlaczego akurat ja nie mógłbym być z UKS?
Z tego co zauważyłem to nie ma tego problemu na nieco większych stacjach, które i tak mają wszystko księgowane. Najgorzej jest w przydomowych czy rodzinnych firmach w małych miejscowościach.
Ale, żeby mechanicy nie czuli się pokrzywdzeni, paragon lub fakturę (w zależności czy koszt jest prywatny czy firmowy) biorę zawsze. W pizzerii - usługi gastronomiczne to kolejny drugi problem z podatkami, jednak tu nie ma problemu z podnoszeniem ceny ale z niewystawianiem rachunków - wystarczy się grzecznie upomnieć, a obsługa przeprosi i przyniesie paragon. W innych miejscach problemów tego typu jest mniej, jednak w każdej branży się one zdarzają. Najłatwiejszym sposobem na ten problem jest płacenie kartą - zostaje ślad i sprzedawca musi wystawić paragon lub nakombinować się przy unikaniu kilku złotych podatku.
No i na koniec jeszcze jedna kwestia. Udział szarej strefy w naszym PKB to około 25% (wikipedia). 1 522,7 mld złotych - tyle wyniósł nasz PKB w zeszłym roku. 25% z tej kwoty to ponad 380 miliardów złotych! Gdyby cała ta kwota była płacona legalnie i zawierała 23% podatku VAT to do budżetu wpłynęłoby dodatkowo 71 miliardów złotych. Jednym z droższych odcinków autostrady był odcinek Warszawa-Pruszków - około 60mln zł za kilometr. Za 71mld zł można by zbudować w Polsce prawie 1200km autostrady po tych cenach. Na 9 czerwca 2012 roku oddanych do użytku było w naszym kraju 1196,5km autostrad. Czyli w ciągu jednego roku można by teoretycznie rozpocząć budowę takiej samej ilości autostrad jakie już mamy. A wszystko przez głupich kilka złotych VATu których się uczepiłem.
Subskrybuj:
Posty (Atom)